Obowiązek meldunkowy - potrzebuję porady !

Witam, Kilka miesiecy temu wyjechalem za granice, a mieszkanie zostawilem pod opieka znajomej. Mieszka i oplaca rachunki za to co zuzyje. Nie jest tam zameldowana gdyz w kazdej chwili moge wrocic do kraju i do swojego mieszkania wiec nie chcialbym miec zadnych problemow zwiazanych z faktem, ze jest ona tam zameldowana. Niestety kilka dni temu odwiedzil ja dzielnicowy (?!) mowiac, ze jest konieczny jej meldunek albo w przeciwnym razie bedzie musiala placic mandaty, a oprocz tego urzad skarbowy sprawdzi moje i jej konta bankowe czy aby nie placi mi Czynszu za wynajem (czy to jest mozliwe??). Nie chce nikogo meldowac w moim mieszkaniu z drugiej strony nie moge zostawic mieszkania pustego bo wiadomo co sie wydarzy. Chcialbym jednak byc fair z prawem. Co powinienem zrobic !?!? Jak dalej postępowac? Z gory wielkie dzieki za pomoc ! PP

Odpowiedzi


byc Dzieki za „rzeczowa” odpowiedz.


Ale Cię ktoś podkablował! Znajomą zamelduj na czas określony np. 3 miesiące. Obowiązek meldunkowy będzie dopełniony. Może być 1 miesiąc. Do US mogą na Ciebie najwyżej donosić, ale sprawdzać Twoich PITów nie mają prawa. Zawsze możesz powiedzieć, że osoba przebywająca w Twoim mieszkaniu, to daleka krewna i pilnuje mieszkania w zamian za możliwość kwaterowania w mieście w celu załatwienia jakichś spraw: znalezienia pracy, męża, korzystania z dóbr kulturalnych dostępnych w mieście .


Poleć znajomej, by się zameldowała czasowo na przykład na trzy miesiące. Później może przedłużyć. W ten sposób dopełnia obowiązku meldunkowego. Czyni to zgodnie z prawem, bowiem jak rozumiem to mieszkanie zajmuje tylko czasowo. Nie ponosi kosztów wymiany dowodu osobistego. A i kłopot niewielki bo w razie kłopotu wystarczy poczekać na wygaśnięcie zameldowania.


a w jakim mieście dzieje się akcja? może to moja była żona szuka sobie kolejnego sposobu na tani byt? pzdr pi.


jestes pewnien? czy czasami na mocy ktorejs z konwencji wiedenskich obowiazak meldunkowy nie jest w polsce nielegalny? tak mi sie cos kojarzy jak przez mgle, a na ogol takie sprawy kojarza mi sie prawidlowo („Wprost” 2000-2002???) bolo


To akaurat chyba nie ma większego znaczenia. Spółdzielni w zasadzie nie interesują sprawy „opieki” nad mieszkaniami. To czy to jest wynajem czy „opieka” leży w gestii Urzędu Skarbowego. Problemem bywa faktyczna ilość zamieszkujących („opiekujących się mieszkaniem”) osób, zwłaszcza tam, gdzie nie zainstalowano liczników i nie płaci się od faktycznego zużycia, tylko od ilości zameldowanych na papierze osób. Poważnym problemem jest zsynchronizowanie remontów, bo z kim tu gadać o udostępnieniu mieszkania na wymianę pionów, skoro nie wiadomo nawet kto tam mieszka? Kilka lat temu jeden „opiekujący się mieszkaniem” w mojej Spółdzielni zorganizował imprezę. Przyszło ponad 100 osób (słownie: ponad sto). Mieszkanie było dwupokojowe, siłą więc rzeczy goście „opiekuna” rozeszli się po klatkach schodowych i podwórku (budynek studnia), a co poniektóre pary kopulowały wśród zieleni czy w śmietniku. Policja która zjawiła się dosyć szybko przez dłuższy czas nie mogła ustalić, kto się tym mieszkaniem „opiekuje” i początkowo nawet odmówiła interwencji. Ale po jakimś czasie, kiedy jeden z gości „opiekuna”, w stanie totalnego upojenia alkoholowego wskoczył im na radiowóz i odtańczył kankana, policja, po wezwaniu posiłków przystąpiła do bardziej stanowczej interwecji. Skończyło się to dopero około 4 nad ranem, a był to zwyczajny dzień tygodnia. Teraz Spółdzielnia woli znać nazwisko „opiekunów”, żeby można było w przyszłości nie dopuścić do takich imprez, i żeby wiadomo było kto ma zapłacić za zniszczoną zieleń, powybijane szyby czy umycie obsikanych klatek schodowych. Bo właściciel, nawet jak wróci z zagranicy, to pokaże paszport i powie, że to przecież nie on nasikał. Taka sytuacja jaką opisał pytający zdarzyła się niedawno w mojej Spółdzielni. Pewna pani „opiekująca” się jednym z mieszkań wpadła na dyżur zarządu Spółdzielni, następnie 10 minut załatwiała swoje sprawy zawodowe za pomocą telefonu komórkowego a potem pokrzyczała trochę na zarząd. Zgubiła bowiem chip do bramy i koniecznie chciała, aby wydano jej nowy, ale nie chciała się przedstawić (jak wynikało z tyrady wygłoszonej przez tą panią to jest ona ponoć z zawodu prawnikiem). Co miał w takiej sytuacji zrobić prezes? Poprosił o pomoc policję i wcale nie chodziło mu o sprawy leżące w kompetencji Urzędu Skarbowego. Gdyby kobieta przedstawiła się i kulturalnie poprosiła o wydanie chipa, to w ogóle nie byłoby żadnego problemu. Pozdrawiam Czapla


Ale musiała być fajna impreza!!!


Może chodzi o to www.wprost.pl/drukuj/?O08 ?? „Co więcej, obowiązek meldunkowy nie jest zgodny z prawem międzynarodowym i podpisanymi przez Polskę konwencjami. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka oraz podpisana przez Polskę Europejska Konwencja Praw Człowieka mówią, że każdy ma Prawo do swobodnego wyboru miejsca zamieszkania i nie może być z tego powodu represjonowany.” oraz „Nadwiślański homo sovieticus nie wyobraża sobie, że można żyć bez obowiązku meldunkowego i urzędów meldunkowych (nie mylić z ewidencją ludności i biurami adresowymi). Tymczasem wolny człowiek w wolnym kraju mieszka tam, gdzie chce i państwu nic do tego. Istnieją jednak sytuacje, gdy miejsce zamieszkania musi zostać udokumentowane. Dotyczy to spraw sądowych, tworzenia list wyborczych, wniosków o kredyt bankowy itp. W Polsce pokazuje się wtedy adnotacje w dowodzie osobistym. W USA, gdzie nie ma ani meldunków, ani dowodów osobistych, wystarczy pokazać akt własności mieszkania albo umowę najmu. W wielu wypadkach wystarczy nawet oświadczenie zainteresowanego, gdyż wolne państwo nie zakłada z góry, że jego obywatel kłamie. Co więcej, choć w USA wiele osób nie ma stałego miejsca zamieszkania, nie ogranicza to ich praw obywatelskich. Popularne jest na przykład mieszkanie w wielkich przyczepach samochodowych, którymi w każdej chwili można pojechać gdzie indziej. ”


międzynarodowym i podpisanymi przez Polskę konwencjami. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka oraz podpisana przez Polskę Europejska Konwencja Praw Człowieka mówią, że każdy ma Prawo do swobodnego wyboru miejsca zamieszkania i nie może być z tego powodu represjonowany.” Jako pierwszy wykorzystał to były prezydent, Lech W. (nie zameldował się w Belwederze, była to wówczas głośna sprawa). Ja myślę, że obecnie nikt nikogo nie będzie karał za brak meldunku, a chodzi o podatki za wynajem mieszkania na czarno. Swoją drogą trzeba być ciężkim idiotą, żeby w świetle obowiązujących w Polsce przepisów wynająć komuś mieszkanie legalnie. W normalnym kraju gościa który nie płaci i dewastuje cudze mieszkanie wyrzuca się po prostu na ulicę, u nas trzeba jeszcze płacić jego długi. Mają deczko lepszy klimat. pozdrawiam Czapla


Nieco zbyt głośna i zbyt długa. Pozdrawiam Czapla