Jestem na tzw. „samozatrudnieniu”. Mój pracodawca w pewnym momencie stwierdził, że bardziej mu się opłaca, kiedy zamiast pracowników - będzie miał kontrahentów - i wmanewrował mnie we działalność gospodarczą. Zrobił to jednak na tyle 'fair', że powiększył mi pensję o ZUS i o - „jakoś tam liczony” - podatek dochodowy. Mam w związku z tym pytanie - słyszałem, że jakbym się dodatkowo, nawet 'fikcyjnie; zatrudnił u kogoś na etat - to wtedy płaciłbym tylko cząstkowy ZUS, a resztę chował sobie do kieszeni - jako dodatkową premię. Czy wiecie o co chodzi? I na jakiej zasadzie opłacałoby to się temu drugiemu pracodawcy - co by z tego miał - bo słyszałem, że to ma być obopólny zysk (ja płacę niższy ZUS, a drugi pracodawca robi sobie koszta). burt30
stwierdził, kontrahentów tyle podatek dochodowy. cząstkowy ZUS, a resztę chował sobie do kieszeni - jako dodatkową premię. Czy wiecie o co chodzi? I na jakiej zasadzie opłacałoby to się temu drugiemu pracodawcy - co by z tego miał - bo słyszałem, że to ma być obopólny zysk (ja płacę niższy ZUS, a drugi pracodawca robi sobie koszta). a czy pomiedzy praca na umowe a praca na „samozatrudnieniu” byla roczna przerwa? Jezeli nie to watpie by mu sie oplacalo
co do drugiej czesci, to mniejszy ZUS placilby ten co Cie zatrudni. ty mniejszy (zdrowotne tylko) jezeli mialbys rente lub cos w tych klimatach, ale to tez do momentu przekroczenia pewnego limitu bo wtedy rente zabieraja. P.
cząstkowy ZUS, a resztę chował sobie do kieszeni - jako dodatkową premię. Czy wiecie o co chodzi? I na jakiej zasadzie opłacałoby to się temu drugiemu pracodawcy - co by z tego miał - bo słyszałem, że to ma być obopólny zysk (ja płacę niższy ZUS, a drugi pracodawca robi sobie koszta). a czy pomiedzy praca na umowe a praca na „samozatrudnieniu” byla roczna przerwa? Jezeli nie to watpie by mu sie oplacalo
co do drugiej czesci, to mniejszy ZUS placilby ten co Cie zatrudni. ty mniejszy (zdrowotne tylko) jezeli mialbys rente lub cos w tych klimatach, ale to tez do momentu przekroczenia pewnego limitu bo wtedy rente zabieraja. P. Dzięki za dobre chęci - ale to jest jednak inaczej. Może ktoś inny się odezwie i doradzi konkretniej. Nieraz ludzie pracujący na czarno, żeby mieć świadczenia społecznej opieki zdrowotnej - zatrudniają się np. na ćwierć etatu fikcyjnie u kogoś - i płacą sobie zdrowotne. A tej niby-pracy oczywiście nie chodzą i nie biorą żadnej pensji. Tylko nie rozumiem, jakie korzyści ma z tego mieć ten ktoś, kto ma takiego „fikcyjnego pracownika”? Kto pomoże?
użytkownik burt30.poczta.onet.pl w wiadomości [ciach ] Zgłoś się do ZUS lub US to ci wytłumaczą.
Po pierwsze to może być ciut za późno. Nie wiadomo jak będzie w nowym roku. Niby na razie żadnych zmian nie znalazłem Pomyśl o umowie zleceniu z jakąś firmą. Od tej umowy zlecenia trzeba zapłacić wszystkie składki. Wtedy z DG tylko zdrowotne. Kwota zawarcia umowy zlecenia - nieważna ale im większa tym bardziej się opłaca zleceniodawcy a tobie raczej mniej. Szukaj na grupie Prawo.podatki i na stronach zus-u PawełJ
Ehhhh. To że prowadzący DG nie jest obowiązany odprowadzać pełnych składek z tytułu prowadzenia DG, wynika z tzw. zbiegu ubezpieczeń, jeżeli pracuje np. u kogoś i z tego tytułu są za niego odprowadzane składki na FUS, UZ i FP. Wielkość etatu zatrudnienia nie ma żadnego znaczenia, może to być 1/1, 1/32 - grunt by postawa z odprowadzonych składek wynosiła minimalna płacę. Wtedy taki osobnik z tytułu swojej DG, może odprowadzać składkę tylko na UZ Czy teraz to jest już bardziej zrozumiałe dla Ciebie?
Dalej nie bardzo. Bo na jakiej zasadzie miałoby się opłacać temu „fikcyjnemu etatowemu pracodawcy”, żeby mnie zatrudniać? Bo mnie by się opłacało w ten sposób, że biorę od „pracodawcy firmowego” kasę na ZUS - a płacę sobie tylko zdrowotne - więc 500 zł do przodu. To ja wiem, co z tego mam. Ale co z tego miałby „pracodawca etatowy”? bo zakładam, że nie byłby św. Francisszkie z Asyżu.
Zbiegiem ubezpieczeń jest również umowa zlecenie od której idą wszystkie składki bez względu na wysokość podstawy ubezpieczenia. Może to być np 20,50,100 zł. I to wtedy jest kosztem dla zleceniodawcy. A ty zrobisz mu za te pieniądze jakąś robotę albo po prostu dasz mu do ręki a on wrzuci w koszty. i to jest ta korzyść. PawełJ